top of page

Historia makaronu w dziesięciu daniach - Luca Cesari - recenzja

Zaktualizowano: 6 wrz 2023

Zapraszam Was do przeczytania kolejnej recenzji książki o jedzeniu. Książkę tę również dostałam od M. na te same imieniny, co Kuchnię bezwzględną, której recenzję pisałam jakiś czas temu. Tu można przeczytać.



O AUTORZE

Książkę napisał Luca Cesari. W notce o autorze czytamy, że jest on kucharzem i dziennikarzem, którego babcia była kucharką. Zajmuje się historią gastronomi i popularyzacją kuchni Italii.

zdjęcie: https://www.instagram.com/luca_cesari_storia_e_cucina/


Jak pochwalono się na okładce, książka została nagrodzona PREMIO BANCARELLA DELLA CUCINA, czyli gastronomiczną nagrodą literacką, przyznawaną od 2006 r. za najlepszy tytuł autorstwa włoskiego lub zagranicznego. Na liście dotychczasowych laureatów znalazłam trzy niewłosko brzmiące nazwiska: Ito Ogawa - powieściopisarka z Japonii, Joe Bastianich – Amerykanin włoskiego pochodzenia, juror amerykańskiego i włoskiego Masterchefa i Elena Kostjukovic – urodzona w ZSSR w Kijowie, mieszka we Włoszech – tłumaczka, na jej Sekrety włoskiej kuchni czaję się od jakiegoś czasu.


Historię makaronu… docenił również Bartek Kieżun znany autor serii …do zjedzenia, którego pozytywną notkę przeczytamy na okładce.


JAKI JEST ZAMYSŁ HISTORII MAKARONU W DZIESIĘCIU DANIACH?

Przyznam, że strasznie mnie ta książka zmęczyła. Wyduszałam ją przez kilka miesięcy. Przed jej otrzymaniem nie miałam pojęcia, że istnieje wojna między: obrońcami prawilnych przepisów na włoskie dania, a bojownikami o honor i godność purystycznych receptur dań rodem z Italii. (???) Spieszę z wyjaśnieniem. Otóż Włosi w swojej tkance społecznej mają silną reprezentację tak zwanych „gastropurystów”. Autor wyjaśnia, kim oni dla niego są:

„Gastroputysta to współczesny pretorianin włoskiej tradycji kulinarnej. Gastropurysta zawsze wie (wierzy, że wie), jakie są jedyne i niezastąpione składniki wszystkich tradycyjnych potraw. Ponieważ jego babcia, babcia jej babci i najdalsi praszczurowie <<robili to w taki, a nie inny sposób>>.”

Zaspojleruję Wam… NIE WIE!


Luca Cesari wziął na warsztat 10 najpopularniejszych włoskich past, przeanalizował wnikliwie ich historię na podstawie dostępnych źródeł i wzmianek nawet sprzed kilkuset lat. Za tę mrówczą pracę należą mu się słowa uznania, co niniejszym czynię. Strona po stronie polemizuje on z gastropurystami, ucierając im nosa.


Makaronowa lista, którą wziął na warsztat:

  • Fettucine Alfredo,

  • Amatriciana,

  • Carbonara, Czy po raz pierwszy została ugotowana 22 września 1994 roku przez Reneta Gualandiego? Jak twierdzi Renet przyrządził ją dla sztabu alianckiego dowództwa z tego, co było dostępne u schyłku wojny, czyli z racji żywnościowych.

"Amerykanie mieli fantastyczny bekon, doskonałą mleczną śmietanę, ser, sproszkowane żółtka. Zmieszałem to wszystko, dodałem do makaronu i taki specjał podałem generałom na kolację. W ostatniej chwili postanowiłem dosypać jeszcze czarnego pieprzu, który roztaczał wspaniały aromat. Makaron ugotowałem trochę <<na lepko>>. Podbił ich podniebienia."

Uważam, że jest bardziej prawdopodobna historia, niż jej koleżanka o górnikach (przyp. węgiel chem. carbon 😊)

  • Tortellini alla bolognese,

  • Ragu alla napoletana,

  • Ragu alla bolognese,

  • Lazanie,

  • Pesto alla genovese,

  • Spaghetti al pomodoro.

Każde z powyższych stanowi jeden z rozdziałów książki. Przedstawiono jest kalendarium zmian receptur. Np. w książce kucharskiej słynnego szefa kuchni sprzed kilkudziesięciu lat podają taką recepturę, ale kilka lat wcześniej nie było jajek na liście składników, a teraz są. A w tym czasie w innej prowincji w była taka sama potrawa, ale inaczej się nazywała i sumie to od 130 lat nikt już o niej nie pamięta. Było to dość nurzące. Zwłaszcza, że często podawano pełny tytuł książki z rokiem wydania, nazwiskiem autora i polskim tłumaczeniem tytułu. A i nazwiska i tytułu Włosi nadają długaśne. Dla przykładu:

„Pewne wyobrażenie o ograniczonej hodowli na prywatnych działkach już w początkach XVII wieku daje Ugo Benzo, autor encyklopedycznej pozycji zatytułowanej Regole della sanita et natura de’cibi [O naturze pokarmów i pożytkach zdrowotnych z nich płynących] (1620)”.

I tak jest co chwilę, czasem nawet kilka tytułów pod rząd napisanych w ten sposób. Do tego nazwy produktów i potraw po włosku oraz cytaty ze starych ksiąg. Całość bardzo siermiężna do czytania, niestety.


CO KSIĄŻKA MÓWI O WŁOCHACH?

Jak już się przyzwyczaiłam do specyficznego języka, jakim jest napisana książka, to mogłam jednak coś z tej książki wyciągnąć. Między innymi masę informacji o mentalu Włochów. Dla nich kuchnia jest jednym z filarów tożsamości narodowej. I wściekają się, kiedy ktoś im tę tożsamość próbuje zmieniać. Czasem jest to dość kuriozalne. Pokażę Wam to pokrótce na bazie historii przytoczonej w bardzo humorystyczny sposób w książce:

Szef Carlo Cracco w programie telewizyjnym podaje czosnek jako jeden ze składników amatriciany. Te słowa wywołują natychmiastową reakcję gminy Amatriciana, która wystosowuje dementi, powołując się na znak De.Co. (znak poświadczający regionalne pochodzenia produktu) i wypominając szefowi reklamę chipsów. Temat podchwytuje zagraniczna prasa. Mamy już miedzynardowy skandal! W sprawie wypowiada się m.in. prezydent regionu Lacjum - Nicola Zingaretti. Burmistrz Amatriciany dziękuje za wsparcie w bitwie o tradycje. Mamy kilka tygodni pyskówek, każdy szanujący się Mario musi mieć zdanie na ten temat.

Odnoszę wrażenie, że poziom emocji jest podobny jak przy naszym: <My staliśmy tu, a wy tam, gdzie ZOMO>, albo głębiej: <Kto sprzedał Polskę w 1795?> Nasza tożsamość narodowa jest skupiona bardziej na polityce i historii, a nie na kulturze, czy kuchni.

Przy Wielkanocym stole kłócimy się o inne rzeczy niż przepis na żur, czy babkę. Mamy swoje polemiki w sprawie sensowności wtykania rodzynek w sernik albo czy placki ziemniaczane powinno się jeść na słodko czy na słono. Jednak te tematy nie konfliktują nas masowo.

Chyba największe kulinarne podziały w naszym społeczeństwie stanowi kwestia majonezu. W związku z czym przygotowałam dla Was jednopytaniowy psychotest, który odpowie do którego teamu się zaliczacie. Czy jesteście gotowi, by poznać prawdę o sobie?!


Wybierz skład majonezu, który najbardziej Ci odpowiada:

  1. Olej rzepakowy, żółtko jaja 6,0%, ocet, musztarda (woda, gorczyca, ocet, sól, cukier, przyprawy, aromat), cukier, sól, przyprawy, przeciwutleniacz (e385), regulator kwasowości (kwas cytrynowy).

  2. Olej rzepakowy rafinowany, musztarda (woda, ocet, gorczyca, cukier, sól, przyprawy), woda, żółtka jaj kurzych (7,0%).

  3. Olej rzepakowy, woda, ocet, cukier, żółtko JAJA kurzego (3%), musztarda (woda, GORCZYCA, ocet, sól, aromaty, przyprawy), sól, aromat, przeciwutleniacz, sól wapniowo-disodowa EDTA, barwnik: karoteny.

  4. Olej rzepakowy rafinowany (80%), woda, żółtko jaja (5,5%), ocet spirytusowy, cukier, sól, gorczyca, przeciwutleniacz: E385, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, barwnik: ekstrakt z papryki.


TŁUMACZ – NAJWIĘKSZA GWIAZDA

Na stronie tytułowej książki, prócz tytuły, nazwiska autora, logo wydawnictwa, mamy jeszcze jedno nazwisko Mateusz Kłodecki, czyli tłumacz. I to jest gość! Miał za zadanie przełożyć renesansowe czy średniowieczne przepisy, których fragmenty Luca Cesari po prostu przepisał do swojej książki. Z uwagi na tematykę opracowania była to wielka odpowiedzialność… Efekt jest bardzo stylowy i klimatyczny.

Przyznaję panu Mateuszowi odznakę Złotej Poziomki w kategorii Fachowiec!

Przeczytajcie sami:

"(W)eźmij mąki, aby pięknej, i z wodą zagnieć, ażeby ciasto powstało nieco jeno grubsze niźli na lasagne, a owiń je wkoło kija, kij potem usuń, a ciasto pokrój na palec mały grube i pocienkuj je na kształt sznurków alboli strun, zaczem gotuj w rosole albo i we wodzie, a pomnij, iże rosół lubo woda zewrzeć muszą, kiedy do nich makaron wrzucasz. A jeśli we wodzie gotujesz, dodaj do onej masła świeżego, i soli mało wiele, a kiedy makaron zawrze, daj go do mis z dobrym serem i ma słem, i przyprawami słodkiemi."

PODSUMOWANIE

Czy polecam? Nie wiem. Oceńcie sami. Nie żałuję, że przeczytałam. Szczególnie, że bardzo mało jest książek o jedzeniu (nie mylić z książkami typu zbiór przepisów). Nie przeczytałam z zapartym tchem, nie rozpalają mnie te emocje, nie jestem w makaronowych bojówkach. Dodaję boczek do carbonary. Więcej grzechów nie pamiętam.

Napiszcie w komentarzach, czy jako Polacy mamy jednak jakieś kulinarne waśnie. O jakie przepisy spieracie się w Waszych rodzinach?

I dobrze radzę… Przy następnym gotowaniu włoskiej pasty, trzy razy się zastanówcie, czy macie pewność, że Wasz przepis jest absolutnie prawilnie prawilny? Co jeśli w Waszym domu zjawi się niezapowiedziany Włoch i skopie Wam tyłek? Tyle rzeczy nas łączy z tym pięknym krajem: papież, Boniek, fabryki Fiata, Legiony Polskie… Proszę nie zniszczmy naszych stosunków międzynarodowych!


24 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments


bottom of page