top of page

MEKSYKAŃSKA FIESTA w Studio Kulinarnym Browar Mieszczański. Jak było na warsztatach?

Zaktualizowano: 23 lip 2023

Szanowni, dziś opowiem Wam o moich wrażeniach i o tym, czego się nauczyłam podczas warsztatów kulinarnych z kuchni meksykańskiej.

Meksykańska Fiesta – Studio Kulinarne Browar Mieszczański we Wrocławiu – prowadził Łukasz Majchrowski.


JAK WYGLĄDAJĄ WARSZTATY W STUDIO KULINARNYM BROWAR MIESZCZAŃSKI?

Biorąc udział w tego typu warsztatach trzeba mieć na uwadze, że gotowanie odbywa się w grupach. Jesteś w grupie z osobą obok siebie oraz z dwoma naprzeciw. W ramach tej grupy, dania lub ich elementy przygotowywane są czwórkami, dwójkami lub samodzielnie. Część etapów, tych najbardziej czasochłonnych, wykonuje obsługa jeszcze przed warsztatami. Wszystkie grupy gotują to samo, w jednym czasie.

Na stanowisku pracy, przygotowane są fartuch, deska, noże i utensylia kuchenne. Do tego wyporcjowane, umyte i obrane warzywa, owoce, przyprawy, mięso i pozostałe składniki. W czasie warsztatów brudne naczynia są na bieżąco zmywane prze obsługę. Sala, w której pracujemy jest czysta, schludna, przyjemna, co (o zgrozo!) nie jest standardem w innych miejscach. Narzędzia, którymi pracujemy są w porządku. Nie jest to bardzo drogi, superrenomowany sprzęt, ale da się na tym pracować. Nie mam poczucia, że jest to zbieranina przypadkowego wyposażenia. Oczywiście wszyscy narzekają na nienaostrzone noże 😊


WARSZTATOWE MENU

  1. Sopa azteca – najpopularniejsza meksykańska zupa na bazie caldillo de tomate rojo z chrupiącymi paskami tortilli, szarpanym kurczakiem, awokado, śmietaną i kolendrą.

  2. Sopes de cochinita pibil con frijoles – łódeczki z masą harina ze smażoną czarną fasolą, soczystą wieprzowiną, twarogiem i kolendrą.

  3. Tacos al pastor – najsłynniejsze meksykańskie tacos z wieprzowiną w marynacie adobo z achiote, podane z ananasem, cebulą i kolendrą.

  4. Mole poblano – wieloskładnikowy sos na bazie różnych papryczek chili, orzechów, czekolady i aromatycznych przypraw, który podamy z kurczakiem i maiz blanco według receptury z jednej restauracji w Oaxaca.

Przechodząc do tematu Meksyku.


SOPA AZTECA, czyli zupa aztecka. Jest to zupa na bazie bulionu i pomidorów z dodatkiem szarpanego kurczaka, avocado, sera (u nas twaróg i feta 1/1, ale w przepisach internetowych widziałam najróżniejsze sery) oraz smażonej tortilli.

Jest to zdecydowanie moje ulubione danie z tych warsztatów. Szczególnie chrupkość tortilli robi robotę.

DO POWTARZANIA W INNYCH PRZEPISACH:

Większość dań można wykończyć przez oprószenie ich jakimś rodzajem białego sera. Nie tylko fetą i nie tylko sałatkę. Można użyć twarogu, sera białego wędzonego lub bałkańskiego. A obsypać można zupę, zapiekankę.


SOPES DE COCHINITA PIBIL CON FRIJOLES i TACOS AL PASTOR, czyli tortille na dwa sposoby, odpowiednio: smażone niskie łódeczki/tartalerki i klasyczne tapasy.

Przyznam, że podczas warsztatów zrobiliśmy tych placków milijon. Po warsztatach, czuję że umiem w tortille. Jeśli robi się je w domu, to polecam zrobić dużo. Końcowym etapem produkcji, jest „leżakowanie”. Placki powinny poleżeć pod przykryciem w celu nabrania miękkości i elastyczności. Po ściągnięciu z patelni są dość sztywne i suche, dlatego odkładamy je do koszyczka, w którym nabierają wilgoci zarówno z otoczenia jak i od siebie nawzajem – zaparowują się. Jeśli zrobimy ich mało, to wyschną i będą się łamać przy zawijaniu.

WAŻNE:

Tortille robimy z mąki kukurydzianej nihilizowanej, czyli gotowanej w wodzie z wapnem. Jeśli nie możecie takiej dostać, to lepiej jest zrobić z mąki pszennej 450-550 z dodatkiem smalcu niż ze zwykłej kukurydzianej żółtej.

Farsze do sopes i do tacos były ciekawe i nieskomplikowane w przygotowaniu. Miały różnorodną teksturę i przeplatające się smaki. Oczywiście można eksperymentować z innymi dodatkami lub wymyślać je samemu. Jeśli mają być one meksykańskim sznytem, nie zapomnijcie o limonce i kolendrze.

DO ZAPAMIĘTANIA:

Upewnij się, że w marynacie do mięsa jest coś słodkiego, ostrego i słonego.


MOLE POBLANO, czyli danie, które nie przypadło uczestnikom warsztatów do gustu. Po krótce przygotowanie dania polegało na zmiksowaniu ze sobą wielu składników na breję o dziwnej konsystencji i kolorze i obgotowaniu w tym pałek z kurczaka.

Kilka kwestii, które wg mnie poszły nie tak:

- Pałki były z gotowanego wcześniej rosołu,

- Mnogość składników w różnym klimacie,

- Orzechy, czekolada i kurczak w jednym daniu.

Konsystencja wyszła okropna. Większość miała skojarzenie, że to kurczak z rosołu w kupie. Smak oddawał, że jest tam zmiksowane „wszystko”. Niewiele osób zdecydowało się w ogóle spróbować tego kurczaka.

Szkoda mi tego dania. Robię sosy i mięsiwa z dodatkiem czekolady, kawy, soków owocowych, czy masła orzechowego i te potrawy są smaczne i chwalone. Ewidentnie coś poszło nie tak. Może było już mało czasu? Strasznie długo smażyliśmy tortille i warsztaty się przeciągnęły o dobrą godzinę. Może prowadzący za bardzo chciał pokazać, że ma to być danie biedoty zagospodarowujące resztki i sprawa poszła za daleko? A może to danie takie jest i nie wszystko musi wszystkim smakować? Coś jak kutia na Wigilii.

rzeczywistość vs. oczekiwania:


Przepisy z warsztatowego menu znajdziecie na blogu prowadzącego food2.pl. Trudno dostępne składniki można znaleźć w sklepie Rarytasy i wino.


CZY POLECAM TE WARSZTATY?

Jak najbardziej tak! Prowadzący był komunikatywny, zależało mu na tym, byśmy się nauczyli. Dużo heheszkowaliśmy. Przekazał nam sporo cennej wiedzy, szczególnie takiej organoleptycznej, której nie oddadzą przepisy spisane na blogach, czy nagrane na YT. Cieszę się, że poznałam tam genialną zupę i załapałam istotę robienia tortilli. Podobała mi się też mnogość rodzajów papryk, z którymi pracowaliśmy. Jedne pachniały śliwkami, a inne chrzanem 😊.

Na bieżąco wrzucam do kalendarza terminy warsztatów w Studio Kulinarnym BM. Sprawdźcie, czy w najbliższym czasie zaplanowano Meksykańską Fiestę.





KILKA PORAD ORGANIZACYJNYCH

Po pierwsze, bez obaw o opłatę można parkować na parkingu Domaru, ponieważ biorąc udział w warsztatach przysługuje parking na 24h. W trakcie warsztatów można wymienić pobrany na wjeździe bilet parkingowy na ten z wydłużonym czasem bezpłatnego postoju.

Po drugie, warto rozważyć nieprzyjeżdżanie samochodem lub pozostawienie go na noc. W czasie warsztatów przysługuje nieograniczona dolewka wina. Za każdym razem, kiedy brałam udział, większość osób z tego korzystała. Atmosfera jaką tworzą kursanci i prowadzący sprzyja do tego, żeby lampka wina stała obok deski. Dla tych, którzy nie mają ochoty na alkohol serwowane są kawa, herbata i woda.

Po trzecie, należy zabrać ze sobą pojemniki. Ze wszystkich miejsc, w których brałam udział, w Studio zostaje zdecydowanie najwięcej jedzenia. Ilości jakie przyszykujemy są nie do przejedzenia przez nas i obsługę. Studio tych ugotowanych rzeczy nie magazynuje. Już się nauczyłam, by zabierać tam kilka pojemników, różnej wielkości i dodatkowo butelkę. Proszę się nie obawiać, że jeśli weźmiecie pudełka, to będziecie postrzegani jako chytra baba z Radomia. Każdy coś zabiera albo dla siebie, albo dla osoby, która sprezentowała warsztaty, albo dla męża, żony, czy by pochwalić się koleżankom w pracy.

Po czwarte, obowiązują pieczątki lojalnościowe. Prowadzący nie zawsze o tym wspominają. Jeśli kupuje się warsztaty poprzez stronę internetową, to liczba już odbytych zapisana jest w historii, zatem wystarczy się upomnieć mailowo o bezpłatny bon na kolejne. Jeśli warsztaty dostaliśmy w prezencie lub znajomy kupił, dla większej grupy, wtedy lepiej zbierać pieczątki. Radzę upomnieć się o kartonik.


24 wyświetlenia1 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

1 Kommentar


Łukasz Majchrowski
Łukasz Majchrowski
23. Juli 2023

Wspaniała recenzja! Dziękuję za tyle miłych słów i przeogromnie się cieszę, że udało Ci się tyle wynieść z moich warsztatów – to dla mnie najważniejsze! ❤️ Zawsze staram się przekazać moim uczestnikom jak najwięcej i żałuję jedynie, że mamy ograniczony czas, bo wspaniale mi się z Wami pracowało. 😊 Równie cenne są dla mnie Twoje uwagi — to były pierwsze moje meksykańskie warsztaty, więc wszelkie informacje zwrotne są na wagę złota. Na mole faktycznie trochę brakowało nam czasu, ale to niestety urok pierwszych warsztatów, bo też muszę się nauczyć, jaka jest dynamika pracy grupy. (Zawsze trochę inaczej wygląda to w głowie, a inaczej na żywo). Ale tak – jest to dość specyficzne danie i nie każdemu musi smakować. Starałem się jednak,…

Gefällt mir
bottom of page